Na wyjeździe...
sobota, 30 listopada 2013
piątek, 29 listopada 2013
DZIEŃ 32
Dzisiaj wieczorem wyjeżdżam na cały weekend. Oznacza, to że musiałem zaliczyć jeszcze dzisiaj Hades a do tego nie uda mi się już zrobić 5 treningu w tym tygodniu ponieważ wracam w Niedzielę późnym wieczorem. Planuję, że nadrobię ten trening w przyszłym tygodniu w zależności od intensywności wylosowanego programu.
Mój wynik: HADES 38:00
Uwagi: Czas się nie poprawia ponieważ, postawiłem na dokładniejsze wykonywanie ćwiczeń. Przykładowo pullupsy staram się robić jak w filmiku co zabiera więcej czasu. Zdecydowanie jednak czuję poprawę po tych 30 dniach zwłaszcza, że od Hadesa zaczynałem swoją przygodę z FL
Mój wynik: HADES 38:00
Uwagi: Czas się nie poprawia ponieważ, postawiłem na dokładniejsze wykonywanie ćwiczeń. Przykładowo pullupsy staram się robić jak w filmiku co zabiera więcej czasu. Zdecydowanie jednak czuję poprawę po tych 30 dniach zwłaszcza, że od Hadesa zaczynałem swoją przygodę z FL
czwartek, 28 listopada 2013
DZIEŃ 31
Wykonałem dzisiaj kolejny trening z serii zmagań na świeżym powietrzu. Lubię treningi na placyku ale prawda jest też taka, że skończył mi się karnet na siłkę i każdy dzień bez kupowania nowego to kilka zł w kieszeni;). Dodatkowo Apollon to idealny trening do robienia w plenerze. Przy okazji spotkałem gościa co robi trening Bar Brothers i trzeba przyznać, że jest to równie wymagający "sport" jednak w mojej ocenie skupia się za bardzo na górnej części ciała i brak rozbudowanych elementów cardio.
Mój wyniki: Apollon 31:00*
Uwagi: Można powiedzieć nogi to moja pięta achillesowa;) Przez ból w udach podczas ćwiczeń tracę sporo czasu a jednak Apollon to prawie same nogi. Za to burpee coraz lepiej:) może nawet kiedyś polubię to ćwiczenie.
Mój wyniki: Apollon 31:00*
Uwagi: Można powiedzieć nogi to moja pięta achillesowa;) Przez ból w udach podczas ćwiczeń tracę sporo czasu a jednak Apollon to prawie same nogi. Za to burpee coraz lepiej:) może nawet kiedyś polubię to ćwiczenie.
środa, 27 listopada 2013
wtorek, 26 listopada 2013
DZIEŃ 29
Pierwszy śnieg za oknem a ja postanowiłem, że prawdziwy wojownik FL powinien poradzić sobie w każdych warunkach. Plan na dzisiaj przewidywał Poseidon i Burpee Max. Czas potrzebny na wykonanie ćwiczeń z rozgrzewką nie powinien przekroczyć 20 min dlatego wybrałem trening na świeżym powietrzu - bardzo świeżym i zimnym;). Dodatkowo na placyku byłem dosyć późno bo około 21.
Sesję zaliczam do bardzo przyjemnych po rozgrzewce do ,której dodaję również bieg z domu do placyku (ok. 600m) wszystkie ćwiczenia poszły gładko. Standardowo pullupsy pozostawiają dużo do życzenia ale jest też zauważalny progres w ilości wykonywanych z *.
Burpee Max po niedzielnym Zeusie i wczorajszej Afro przyniosły małe rozczarowanie. Niestety zakwasy po wczoraj mam takie, że nawet po dotknięciu uda czuję ból.
Mój wynik - POSEIDON 10:30 Burpee Max 45(*)
Uwagi: Fajny trening na świeżym powietrzu pomimo niesprzyjającej aury pogodowej - zimno i mokro. Jednak po rozgrzewce zrobiło się ciepło a mój treningowy ręcznik idealnie służy jako podkładka pod mokre podłoże. Poseidon standardowo bez (*) z wiadomych powodów.
Sesję zaliczam do bardzo przyjemnych po rozgrzewce do ,której dodaję również bieg z domu do placyku (ok. 600m) wszystkie ćwiczenia poszły gładko. Standardowo pullupsy pozostawiają dużo do życzenia ale jest też zauważalny progres w ilości wykonywanych z *.
Burpee Max po niedzielnym Zeusie i wczorajszej Afro przyniosły małe rozczarowanie. Niestety zakwasy po wczoraj mam takie, że nawet po dotknięciu uda czuję ból.
Mój wynik - POSEIDON 10:30 Burpee Max 45(*)
Uwagi: Fajny trening na świeżym powietrzu pomimo niesprzyjającej aury pogodowej - zimno i mokro. Jednak po rozgrzewce zrobiło się ciepło a mój treningowy ręcznik idealnie służy jako podkładka pod mokre podłoże. Poseidon standardowo bez (*) z wiadomych powodów.
poniedziałek, 25 listopada 2013
DZIEŃ 28 - Początek tygodnia 5
Wielki „come back” na siłownię. Dzisiaj pomimo godzin
spędzonych w robocie cieszyłem się, że mogę
iść na trening.
W końcu doczekałem się również słynnej Aphrodite. Cieszę
się, że dopiero w 5 tygodniu. Trening ten uważam jednak za bardzo fajny i
czułem prawdziwą moc zwłaszcza robiąc burpee – zdecydowanie czuję różnicę po
tych 4 tygodniach. Czas może nie jest najlepszy ale wykonałem wszystko z (*).
Mój wynik: Aphrodite 38:00 (*)
Uwagi: Cały czas czuję, że słabe wyniki są w dużej mierze
konsekwencją nigdy nie trenowanych nóg. Prawda jest taka, że w większości
zestawów-ćwiczeń to nogi odgrywają zasadniczą rolę. Trening zaliczam jednak do
bardzo udanych i chyba jest to spowodowane powrotem na salę – dla mnie
osobiście trening na siłowni jest bardziej motywujący ponieważ wiem, że jestem
tu tylko po to aby jak najlepiej spełnić założenia treningowe. W domu za dużo
rzeczy mnie rozprasza ale może jest to też spowodowane tym, że mam mało miejsca i trening między: stołem, kuchnia a telewizorem zwyczajnie mnie
denerwuje:)
niedziela, 24 listopada 2013
DZIEŃ 27
Cały weekend musiałem pracować aby nadrobić zaległości co wyjątkowo mnie wybiło z rytmu. Wieczorem byłem taki zły, że o włos trening by się nie odbył. Wziąłem się jednak w garść i zrobiłem Zeusa w domu. Na szczęście miałem drążek. Przyznam jednak szczerze, że robienie treningu w domu będę traktował jako ostateczność - zdecydowanie lepiej ćwiczy mi się w miejscu do tego przeznaczonym lub w plenerze.
Mój wynik: Zeus - 44:48
Uwagi: Trening w domu jest mało efektywny. Do tego ogólne rozdrażnienie spowodowało, że brakowało mi sił i przede wszystkim odpowiedniej motywacji.
Mój wynik: Zeus - 44:48
Uwagi: Trening w domu jest mało efektywny. Do tego ogólne rozdrażnienie spowodowało, że brakowało mi sił i przede wszystkim odpowiedniej motywacji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

